eBlog Widmowego

Studyjne zabawy portretowe #1

Opublikowany w Fotografia przez Widmowy w dniu 8 Luty 2010

Studyjna fotografia portretowa jest dla mnie dość trudną dziedziną. Kiedy zastanawiam się nad obrazami, które chciałbym zrealizować trafiam na totalną blokadę twórczą i… zima (tak wnerwiająca jak ta za oknem). Nic nie przychodzi mi do głowy, a strasznie nie lubię robić zdjęć bez sensu. Takich, które nie mają żadnego znaczenia lub choćby ciekawej kompozycji, pomysłu stricte fotograficznego. Może to dlatego, że teren ów nie jest przeze mnie za bardzo eksplorowany i nie czuję się w nim swobodnie. Trzeba jednak przyznać, że praca w studiu daje niezwykle dużo frajdy mentalno-fizyczno-estetycznej. Te wszystkie lampy, gadżety, nastawy, sama praca z modelką/modelem dają dużo satysfakcji, szczególnie gdy jeszcze choć kilka zdjęć wychodzi w miarę rozsądnych.

Czekając zatem na przełom w mojej głowie, na ten moment kiedy zrodzą się pomysły warte dużej uwagi trzeba się tym wszystkim trochę pobawić i doszkalać w obsłudze sprzętu. Tak też spędziłem ostatnią niedzielę. Pierwszą część efektów z owej zabawy przedstawiam poniżej. Kadry dość pospolite, acz miłe dla oka, w czym duży sukces upatruję w pozującej do zdjęć modelce (to ta frajda estetyczna :-)).

RP_2010-02-07_096

RP_2010-02-07_093

RP_2010-02-07_105

RP_2010-02-07_107

RP_2010-02-07_115

RP_2010-02-07_094

RP_2010-02-07_117

RP_2010-02-07_080

RP_2010-02-07_118

Otagowano z:, ,

Zaglądam – 3 różności i inspiracje

Opublikowany w Ciekawostki, Fotografia, Linki, Zaglądam przez Widmowy w dniu 6 Luty 2010

Dziś, co u mnie zdarza się rzadko, zamiast twórczości własnej będzie twórczość obca. Przede wszystkim dlatego, że przez przeziębienie leżę przykuty do łóżka – celem zwalczenia początków zimowej choroby. Z drugiej strony spotkałem się ostatnio z kilkoma rzeczami, którymi warto się podzielić.

Na początek coś o przygodzie. Tym bardziej, że pomysł rewelacyjny. Brat mojego “starego” kumpla, którego tu czasem “widuję” wraz ze swoimi kuzynami (jak mniemam) ruszył na wyprawę dookoła świata. Pomysł oczywiście już eksplorowany, aczkolwiek w tym wypadku jest to wypad długoterminowy. Planują być w podróży 30-37 miesięcy! I czytając pierwsze relacje z ich wyjazdu można sądzić, że będzie to jedna z najbardziej luzackich wypraw tego rodzaju. O wszystkim można poczytać na stronie –> http://www.kuzyni.eu/. Kuzynom życzę powodzenia, a wszystkim chętnym polecam lekturę :-)

Na drugi ogień idzie małe dzieło filmowe, z którym każdy fan fotografii zapewne się już spotkał, a osoby nie parające się tą tematyką powinny ten film obejrzeć – jest cudny. Chodzi o 5 minutowy film złożony ze zdjęć zrobionych aparatem fotograficznym. Powtarzam – zdjęć, nie filmów (których nagrywanie jest teraz możliwe nawet na lustrzankach). Fantastycznie się to ogląda – oczywiście na pełnym ekranie i najlepiej w wersji HD (przełącznik w prawym dolnym rogu). Film zrobiony jest w Vancouver, gdzie niedługo rozpoczną się zimowe igrzyska sportowe.

Trzecią i ostatnią rzeczą na dziś to małe co nieco o znów temat przygodowy połączony z fotografią. Otrzymałem dziś link do tekstu z GW o bardzo ciekawej inicjatywie pewnego Lublinianina (jak mi się wydaje). Owy Lublinianin postanowił za otrzymane od pewnego oficjela 375 zł w 8 dni objechać Polskę. Wszystko po to by udowodnić, że za te pieniądze można odbyć ciekawą podróż. Oczywiście całą podróż udokumentował swoimi fotografiami. Szczegóły można przeczytać tutaj –> http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,7530579.html. Myślę, że warto. Przyznam, że pomysł ten podziałał mocno na moją wyobraźnię.

To tyle… muszę się wykurować do jutra, bo na niedzielne popołudnie zaplanowana jest intensywna aktywność. Chcę być w formie :-).

Kilka zdjęć prawie zza okna

Opublikowany w Dzień za dniem, Fotografia przez Widmowy w dniu 3 Luty 2010

Ciekawe motywy można znaleźć nawet blisko swojego domu, idąc na ten przykład do sklepu. Kilka poniższych zdjęć jest tego przykładem. Śnieg potrafi ze zwykłego krzaka wyczarować ciekawy obraz, a korpusowa lampa błyskowa nawet rozsądnie oświetlić, mimo, że zazwyczaj uważa się ją za “fe” (szczególnie polecam zdjęcie nr 1).

RP_2010-01-11_0022_720_BW

RP_2010-01-11_0027 720

RP_2010-01-11_0029 720

RP_2010-01-27_0001_720

Problemy z Mass Effect 2 – już po nich :-)

Opublikowany w Komputery przez Widmowy w dniu 2 Luty 2010

I już wszystkie kłopoty z Mass Effect 2 są za mną. Jakie jest zatem najlepsze lekarstwo na bolączki wspomniane w poprzednim poście? Cóż, niestety “wystarczy” spełnić minimalne wymagania sprzętowe wypunktowane na pudełku z grą :-). Wyposażyłem dziś mojego peceta w nowy mózg – i to nie jakiś tam super wypasiony. Płyta z gniazdem AM2, więc wsadziłem AMD Athlon 64 x2 7550 2,5 GHz (x2 oznacza dwurdzeniowość) i wszystko miga, majta, drży i gra jak malowane. Zero stresu, zero bólu i zero niedogodności. Zaczynam przygodę od nowa, z facjatą do której się przyzwyczaiłem. Cóż… może to dziwne, by wydawać dodatkowe 200 trochę zybli na godziny straconego czasu przed monitorem (nie licząc ceny gry), ale… i tak upgrade trzeba było zrobić, a zabawa naprawdę przednia. Zatem… do następnego spotkania na moim blogu… mam nadzieję niedługo :-)

Mass Effect 2 – początek

Opublikowany w Komputery, Linki przez Widmowy w dniu 1 Luty 2010

Normandia SR-2,
Dziennik pokładowy wpis MMXIII.I,
Orbita stacji Omega,
Układ Sahrabarik

Nie, tam to akurat w tej chwili stacjonuje tylko mój Komandor R.Shepard, czekając na moją kolejną interakcję. Ja chwilowo odetchnę od wirtualnego kosmosu, choć nie od komputera. Jako fan książek “przygodowo-awanturniczych” SF (między innymi), wielkich przestrzeni, komputerowiec oraz człek lubiący przygody (nawet jeśli są tylko wirtualne) nabyłem już w dzień premiery mocno wyczekiwaną drugą część Mass Effect’a – licząc na kolejne długie godziny wojaży wypełnionych intrygującą fabułą i ekscytującą walką ze złowrogimi Gethami. Biorąc pod uwagę te kilkadziesiąt godzin spędzonych przy jedynce oraz buńczuczne zapowiedzi twórców tak ma właśnie być.

Zacznę od początku… a początki, szczególnie te zaawansowane niestety miłe nie były i wciąż nie do końca są. Instalacja gry przebiegła bez problemów. Trochę trwała, ale podobnie było z jedynką. Dużo plików :-) Po uruchomieniu gry i zalogowaniu się z jej poziomu do sieci Cerberus (konto na EA już miałem) dociągnąłem jeszcze 2 misje (2 pliki -> jeden 62 GB + drugi prawie 500 GB). Jedna zawiera możliwość zdobycia dodatkowego członka załogi, druga to lądowanie na planecie z wrakiem pierwszej “Normandii”. Misja typu nostalgicznego. Warto na tą planetę się wybrać – jest tam sporo różnych surowców. O tym jednak później.

Niestety Bioware chyba nie za bardzo przyłożył się do testowania gry. OK… na pudełku jest napisane, że minimum to komputer z prockiem dwujajowym, u mnie na pokładzie jedno jajo, jednak często są to informacje na wyrost. Jednak niestety pewne niedogodności się pojawiły. Aczkolwiek po zapoznaniu się z ogromną liczbą postów na forum Bioware dowiedziałem się, że problem dotyczy też komputerów “przepisowych”… zatem problem chyba tkwi w czymś innym. I to spory, bo ludzi, których spotkały wspomniane kłopoty jest naprawdę sporo. Szczęśliwie znalazłem tam kilka rozwiązań tymczasowych. Co zatem nie chce działać?

Problemem podstawowym jest zawieszanie się gry podczas pokazywania animacji informującej o wczytywaniu danych gry (po wybraniu rozpoczęcia nowej kariery lub imporcie postaci z ME1). Pada na amen. Trzeba albo zakilować w oknie “task manager” albo reset komputera. Rozwiązania na ten problem są 3 (jak wspomniałem wyżej pochodzą z forum Bioware).

1/ Nie klikać niczego na tytułowym ekranie z informacją “press any key” i obejrzeć 2 razy film o ME2. Niestety to rozwiązanie ma 2 haki… mimo, że filmiki “ładujące” działają płynne to cała gra się strasznie tnie (1 sekunda akcji, 5-6 sekund zwiechy) co praktycznie uniemożliwia zabawę. Dodatkowo i tak w ostatniej fazie importu postaci z ME1 gra u mnie zawiesiła się całkowicie.

2/ Jako, że za winowajcę uznano filmiki z ekranami ładowania (*.bik) można zamienić te oryginalne na sfingowane (znajdujące się np. tutaj -> http://www.megaupload.com/?d=1KHDBLIL). Zamiast animacji pokazywany będzie zielony ekran. Niestety to rozwiązanie u mnie nie zadziałało ze względu na problem z lagami w grze. Czyli efekt taki sam jak przy rozwiązaniu #1.

3/ Ostatnia metoda to odpalenie gry z opcją “- nomoviestartup”. W tym wypadku nie będzie można obejrzeć wielu filmików oraz podczas importu postaci z ME1 nie załaduje się “morda” z jedynki (o ile ktoś ją modyfikował – ja akurat tak i pewnie do niej później wrócę). W takim wypadku trzeba będzie wybrać tą oficjalną (fe) albo tworzyć facjatę od nowa. Jednak co najważniejsze – DA SIĘ GRAĆ! Gra się nie zacina ani trochę – ba, moim zdaniem zasuwa jeszcze lepiej niż jedynka! Choć i tu jest (oczywiście) problem. Wg. info z forum nie da się zacumować w Cytadeli oraz nie będzie można skończyć ostatniej misji. Jednak jak na rozwiązanie tymczasowe może być.

Generalnie dzięki temu ostatniemu rozwiązaniu można już grać, choć brak filmików wkurza i szkoda tracić nawet najmniejsze części ME2, bo jak dla mnie jest porywający (może to z powodu zbyt wielkiej euforii? :-)). By jednak tymczasowość nie przeciągnęła się nadto już jutro zamontuje w Widmomaszynę PC (swoją drogą Shepard należy do elitarnego grona Widm co nie?) procek dwujajowy. Mam nadzieję, że to rozwiąże wszystkie problemy. Jeśli nie… trzeba będzie poczekać na oficjalną łatkę.

Dziś tyle, trochę narzekania… ale warto się pomęczyć z powyższymi problemami, bo ta gra jest fenomenalnie fenomenalna. Jedynka była świetna, choć momentami nużąca (eksploracja planet i mało zróżnicowane misje poboczne)… ME2 tych wad nie ma (przynajmniej jak do tej chwili). Ma wszystko poprawione – wszystko wygląda jeszcze lepiej, funkcjonuje lepiej, gra się lepiej – po prostu kosmiczna bajka. Jednak o tym w następnym poście. Jak mi się uda zrobić to nawet jakiś filmik z akcji przygotuję :-)

Na koniec kilka fot z mojego ekranu (zrobione metodą aparatową)…

Wnętrze Normandii SR-2, “Ja” na mostku kapitańskim przed mapą galaktyki.

Aktualny status mojego Sheparda z firmową (niestety) facjatą.

Jedna z laseczek na pokładzie podczas miłej pogawędki ze mną ;-))

To wracam jeszcze na chwilkę do przestrzeni Mass Effect… rekrutować kolejnych członków załogi… i znaleźć trochę więcej cennych kruszców…

Koniec zapisu.