Borubar do rabatek
Dziś nie ma zdjęć, nie ma dużo tekstu. Tak jak się spodziewałem Borubar w końcu dał ciała. Swoje dobre chwile ma, ale jest bardzo niepewny. I często zdażają mu się takie kiksy jak dziś. Rozumiem, że murawa mokra, trudna, a piłka śliska. Jednak podobno jest bramkarzem światowej klasy. Jak na takiego “światowca” to zbyt często zdarzają mu się wpadki. Zresztą przypuszczałem, że brama dla Słowaków będzie wcześniej – 90% procent mocnych wykopów Borubara było zagrożeniem dla jego własnej bramki. To jeden z jego największych problemów.
Cóż, 2:1 w plecy, ale piłka ciągle w grze. Szkoda tylko takiej wpadziochy, bo chłopacy mimo wszystko trochę się natrudzili. Bramka na 0:1 dla nas wpadła po naprawdę ładnej akcji.