eBlog Widmowego

Druga impresja zimowa

Opublikowany w Ogólne przez Widmowy w dniu 27 listopad 2008

Listopad wciąż, a tymczasem wciąż śnieg i mróz trzyma. Biorąc pod uwagę doświadczenia z ostatnich lat to zapewne w grudniu czy styczniu śniegu będzie zero. A szkoda.

dsc_5648_700

Otagowano z:, , ,

Czytać od dołu – luźniejszy dzień komputerowca

Opublikowany w Ogólne przez Widmowy w dniu 27 listopad 2008

16_00

Czas nadszedł. Zamykam komputer i zmykam. Choć zapewne jak zwykle będę musiał poczekać z kwadransik na moich towarzyszy podróży. Nie są tak dobrze zorganizowani jak ja che che che.

15_55

Odliczanie. Dziś wyjątkowo nie znalazł się jeszcze nikt kto ma coś pilnego do nas, do “IT”. Git. Będzie można wyjść punktualnie, nie jestem zwolennikiem siedzenia po godzinach. W końcu nie można ciągle pracować. Jest czas na zarabianie i czas na wydawanie :-)))
Ilość czerwonych flag w Outlooku jest w normie – część zmieniła się na niebieskie, część została odptaszkowana, część jest nowych. Jutro piątek, trzeba zrobić sobie dzień na jakieś twarde tematy, resztę przerzucić na poniedziałek.

15_42

Zbliża się krok za krokiem, sekunda za sekundą koniec pracy. Co można poznać również po tym, że za oknem zrobiło się ciemno. Na gadu jakiś młodzian (przypuszczalnie) robi pierwsze kroki w e-handlu próbując naciągnąć mnie na zakup fantastycznego prezentu w postaci np. kubka z moja fotografią. Fu… jak miałbym potem z czegoś takiego pić herbatę? Wyjątkowo dziś nie było żadnego durnego łańcuszka, choć była jeszcze jakaś babeczka z prośba o głosowanie na jej zdjęcia. Uwielbiam, już lecę i głosuję! Che che.

14_55

Zapuściłem raport w systemie ERP. Mieli_się_mieli. Można zatem w ramach relaksu oddać się kontemplacji. Albo może iść zapodać sobie coca-colę i kupić batona? Filozoficzna kwestia godna ludzkiej egzystencji!

14_43

Dziś dzień jest faktycznie dość mało urozmaicony. Co w sumie nie jest takie złe, aczkolwiek jest odrobinę zniechęcające w kwestii pisania o tym. Niestety dzień dziś przepełniony jest zadaniami przede wszystkim z helpdeskiem. Reszta leży odłogiem i czeka na lepsze czasy. Na spotkaniu wydziałowym w przyszłym tygodniu znów trzeba będzie powiedzieć, że postępy w większości tematów umieszczonym na “planie akcji” są minimalne. Zdecydowanie trzeba coś zmienić w organizacji pracy, inaczej ciągle wszystkie takie tematy będą niekończącą się historią.

14_21

Zdarzają się też w zwykłej pracy komputerowca też zabawne sytuacje. Tak jak np. dziś – dzwoni miła użytkowniczka z drobnym problemem. Problem to zablokowane konto, rzecz prosta do rozwiązania. Zatem wszedłem gdzie trzeba, zresetowałem hasło. I dyktuję je przez telefon -> “małpablabladwatysiąceosiem”, określenie małpa to rzecz jasna znaczek @, coś co często stosuję w hasłach. Słyszę naraz pytanie w słuchawce – “Małpa z polskimi literami czy bez?”.

13_51

Strefa produkcji jest jak bezkresna dżungla – niebezpieczna, trudno się z niej wydostać i pełna czyhających pułapek. Niestety o dziwo łatwo być tam zauważonym przez tubylców, którzy bezlitośnie atakują jeśli człowiek znajdzie się w ich pobliżu. Czasem ataki są słabe bądź atakującego udaje się szybko zbyć. Niestety – są też osobniki, które wymagają zdecydowanie większej uwagi. Zdarzają się jednak i miłe akcenty :-)

12_43

Będąc komputerowcem nabawić się można też wrzodów żołądka. Przez ciągłe telefony. W tym od tzw. ważnych osób typu dyrektor HR, który nagle nie może rozszyfrować ważnej poczty. Akurat ta poczta dotyczyła przygotowania listy płac za listopad – to faktycznie ważna poczta. Rzuciłem co prędzej kanapkę i pospieszyłem na pomoc niczym Jan III Sobieski. Sytuacje udało się opanować łatwo, czego się spodziewałem. Pani dyrektor zadowolona i ja też, bo pensja będzie na czas :-) Szkoda tylko, że premii mi nie chcą płacić che che. Dokańczam zatem herbatę i lecę na produkcję. Kilka zgłoszeń mam z tamtego rejonu. Trzeba nieść pomoc. Choć jak tak dalej pójdzie to znów nie zrobię dziś nic z poważniejszych zadań. I tak w kółko. Trzeba chyba zastanowić się nad kolejnym człowiekiem do naszego działu, jako zwykłego gościa od “helpdesku”. Inaczej dupa.

12_05

Praca nie zając. Czas na “lunch”. Niestety firma serwująca obiady przygotowuje tak ohydne dania, że nie da się ich po prostu jeść. Cokolwiek by nie zrobili wszystko smakuje tak samo. Zresztą wszystko z podejrzanego mięsa. Pół roku temu zjadłem ich ostatni posiłek. Zatem zamiast “lunchu” tradycyjne polskie drugie śniadanie – kanapeczki, jogurcik i… owoc. Owoc nie krajowy jednak, bo jakiś taki krzywy i żółty. Niestety nasz dział komputerowy nie dorobił się własnej asystentki i herbatę przygotować muszę samodzielnie. Jednakowoż zawsze w kuchni można z kimś pogadać niekoniecznie tylko o pracy :-)

11_43

Przy okazji przyszedł kierownik magazynu po jakieś szpeje i oczywiście zaczął urządzać sprzeczkę o jakąś durną drukarkę, którą kiedyś niby miał, ale nie ma, bo mu wzięliśmy a była kupiona z jego budżetu. Cóż, mojego szefa nie ma, który pewnie by się z nim wykłócał. Ja uciąłem temat krótko i treściwie. Głowę głupotami zawraca, bezpodstawnymi roszczeniami. “3 słowa do ojca prowadzącego” zamknęły temat (oczywiście w wersji lekkiej :-)).

11_33

Zapewne takie pisanie w trakcie pracy odrobinę obniża moją wydajność, ale cóż. Dzięki temu można się trochę oderwać od monotonnych zajęć. Niestety fucha komputerowca ma sporo swoich mało ciekawych stron – jest wiele rutynowych zajęć, albo mało wciągających jak pisanie procedur i formularzy. Kilka tego typu zadań czeka już na mnie od jakiegoś czasu, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać.
Sprawa bazy została przekazana do producenta oprogramowania. Chyba coś ostatnia wersja programu krzaczy w bazie. Zatem czekając na info od kogoś z tamtej strony można wziąć się za kolejny temat – w tym wypadku przygotowanie instalacji nowej architektury systemu antywirusowego. Korporacja sobie wymyśliła, że trzeba coś tam pozmieniać co w praktyce równa się reinstalacji całego systemu w fabryce.

11_19

W Antyradiu Dżem i “W życiu piękne są tylko chwile”. Nie jestem zbytnim fanem Dżemu, ale pewne utwory mają naprawdę rewelacyjne, tak jak słuchany akurat utwór. Jakże lepiej się też pracuje kiedy można posłuchać dobrej muzyki. Jakoś czas szybciej i milej leci. Nawet wtedy kiedy nie wszystko układa się tak jak by się chciało. Jednak tak to już jest kiedy człowiek zadaje się z komputerami. One są krnąbrne chwilami, jakby same żyły. Jednak w końcu i tak muszą się poddać. To jeszcze nie ta wersja przyszłości, którą prognozuje “Terminator”.

10_47

W międzyczasie na pobudzenie wewnętrznych ośrodków ruchu robaczkowego banana wchłonąć można…

10_28

Po przedarciu się przez część maili wróciłem do tematu rozjechanej bazy danych HR. Niestety sprawa jest jednak trochę bardziej skomplikowana i na razie wciąż siedzę w tym temacie. Jednoczesne odpowiadanie na telefony użytkowników (związanych z innymi tematami) nie ułatwia naprawy. Odrywają od wątku.

9_46

Obecny status to przedzieranie się przez wirtualną stertę poczty. Trochę tego się uzbierało i w związku z tym trochę takich niby prostych zadanek, ale bardzo czasochłonnych. W ostatnie dni brakowało czasu na te prace, a najczęściej to jakaś aktywacja konta, założenie maila, zmiana nazwiska, zmiana uprawnień – takie administracyjne duperelki. Raczej niezbyt fascynujące, ale zrobić trzeba.
Tymczasem za oknem dziś gruba pierzyna chmur i dzięki temu można odsłonić żaluzje na “full”. Bez tego się nie da, bo słońce świeci wtedy prosto w moje okna i razi swym laserowym światłem po oczach. Widok za oknem słabawy – 35% to jakaś inna fabryka, reszta to niebo. Choć to drugie czasem bywa interesujące :-)

8_58

Mimo wszystko nie ma dziś zbyt dobrego dnia na spokojne śniadanie. Muszę czym prędzej zabrać się za sprawdzenie co jest z tą bazą danych w systemie HR. A nawet jeszcze nie zdążyłem poczty przeczytać. W necie natomiast nic ciekawego nie piszą, codzienne bzdury tylko. Z boku leci RMF Classic (razem z Antyradiem tworzą jedyny duet radiostacji nadających się do słuchania) i dzięki temu aż miło się zabrać za obowiązki!

8_42

Uf, w końcu można rozpocząć dzień w standardowy sposób. Herbata zrobiona, śniadanie na stole. Większość zgłoszonych problemów spowodowana była oczywiście nieumiejętnością obsługi oprogramowania, problemami z czytaniem komunikatów i paniką użytkownika. Po napiętnowaniu wspomnianych przywar można spokojnie załadować żołądek materiałem energotwórczym :-) Dzień zapowiada się trochę bardziej wyluzowany dzięki temu, że szefa nie będzie przez kilka dni. Zawsze to jednak milej, bo można choćby sobie słuchawki na uszy założyć i radia posłuchać. A nawet dziś bez słuchawek, bo wygodniej.

8_22

Wystarczyło tylko tyłek na fotelu usadowić i na dzień dobry od razu telefony. Zamiast iść zrobić sobie herbatę do śniadania muszę pisać emaila do adminów w firmie matce, że OA nie działa. Do tego pani z HR trzeba odzyskać dane z bazy danych, bo coś tam ktoś skopał i jeszcze jakąś pierdołę zrobić. No dobra, to biorę się do roboty. Śniadanie musi chwilkę poczekać.

7_18

Śniadanie w torbie, własnoręcznie zrobione oczywiście. Pieczywo w naszym kraju kiedyś było takie dobre, teraz niestety zaczyna przypominać… w sumie cholera wie co. Kupione po południu rankiem wydaje się być mocno nieświeże. Taki urok przemian che che. Nie ma co marudzić, trzeba się zbierać. Za 35 i coś km będę przy innym biurku. I to przez 8 godzin!

7_07

Często – gęsto moi znajomi jak i Ci prawie nieznajomi pytają się mnie – “Ty jesteś komputerowcem? Znaczy się, że co dokładnie robisz?”. Co ja robię? Na początek wstaję, a dalej to się już zobaczy…. samo mnie to nawet ciekawi… zatem napiszmy coś o tym dziś… tylko dobudzić się muszę, bo tak jakoś średnio na razie…

Otagowano z:,