Digart ani chwili dłużej
W końcu dziś skasowałem swój profil na Digarcie. No, prawie. Niestety Onet nie pozwala na całkowite samodzielne jego usunięcie. Trzeba do nich pisać normalny, pisany, drukowany, papierowy list! Głupie to jak cholera. I napiszę. Nie chcę tam zostawić ani śladu.
Być może dopadła mnie tylko zwykła chwila kryzysu, postanowiłem jednak nie zajmować dłużej niepotrzebnie miejsca swoimi zdjęciami, które nie wnoszą niczego nowego w zalewie podobnych prac. Szukałem tam raczej jakiegoś wsparcia, merytorycznej i konstruktywnej krytyki. Tymczasem pełno tam osób nie mających pojęcia o fotografii (co widać po ocenach jakie udzielają i braku jakiejkolwiek samokrytyki), a Ci, którzy coś wiedzą to rad i tak nie udzielają. Po co zatem być w serwisie, z którego nie jest się zadowolonym.
Generalnie fotografia to fajne hobby, ale jest ono naprawdę piekielnie trudne kiedy chce się ją uprawiać dobrze. Ostatnio otrzymałem od Gwiazdora (Gwiazdorki) dwa fantastyczne albumy o fotografii. Pierwszy z nich to album ze wspaniałymi aktami Wacława Wantucha pt. “Akt 2″ (www.waclawwantuch.com). Każdy fan fotografii zapewne spotkał się już z tym nazwiskiem i jego pracami. Jak dla mnie jego akty ukazują kwintesencję piękna kobiecego ciała i mistrzostwo warsztatu. Drugi album to tematycznie coś zgoła zupełnie innego – zawiera zbiór fotografii, anegdot i historii kolejnego bardzo znanego polskiego fotografa Tomka Sikory pt. “Światłoczuły” (www.tomeksikora.com). Nie obejrzałem tego albumu jeszcze całego dokładnie – jest tam po prostu ogromna ilość najróżniejszych fotografii.
Oglądając je – oprócz niesamowitych wrażeń i poruszenia pięknymi fotografiami – człowiek siłą rzeczy zaczyna się zastanawiać nad tym co sam robi. Czy raczej nad tym, czy ma talent do tworzenia obrazów na poziomie, który chciałby osiągnąć. Jest taka prawda, że czasem człowiek mniej wykształcony czy świadomy jest szczęśliwszy – nie zdaje sobie po prostu sprawy ze swojej niewiedzy. Im więcej się wie tym bardziej widać, że wie się mało. I to jest straszne. Choć może być też inspirujące, o ile odpowiednio takie duchowe wręcz doświadczenie się wykorzysta.
A może czasem trzeba po prostu trochę odpocząć, dać sobie na luz, by nabrać do wszystkiego zdrowego dystansu. I może pierwszym krokiem do tego “oczyszczenia” jest usunięcie niepotrzebnych galerii.
Tym czasem jest za dwadzieścia minut 14-a, 31 grudnia 2008, ostatni dzień roku. Już prawie wszyscy pouciekali z pracy. To uciekam i ja. Co tak będę sam siedział :-) W końcu trzeba dać sobie na luz!!
Paryż, #1 – Musee De L’erotisme
Koniec roku już jutro. Wszędzie będą strzelały w górę korki szampanów i sztuczne ognie. Nachodzi czas wystrzałowych zabaw. Zatem i u mnie nie może zabraknąć czegoś wystrzałowego… Wracam zatem do mojej krótkiej, majowej chyba, wizyty w Paryżu – tej części, o której jeszcze nie pisałem… ale zacznę od początku…
Paryż – miasto romansu i miłości, wieży Eiffla, Sekwany, Łuku Triumfalnego, (… tu cała lista innych słynnych rzeczy …) i muzeów – charakterystyczne szklane piramidy na dziedzińcu Luwru zna chyba każdy. Zazwyczaj podczas pierwszej wizyty obchodzi się te wszystkie znane miejsca, by zobaczyć co w trawie piszczy. Wyrobić sobie własne zdanie o tym czy ten cały Paryż jest taki wspaniały. Ja zrobiłem podobnie. Choć jednak też trochę inaczej.
Założę się, że większość ludzi z mojego rocznika i starszych kojarzy nazwę Placu Pigalle (“najlepsze kasztany…” itd). Generalnie okolice Placu Pigalle to tzw. czerwona dzielnica, pełna sex shopów, miejsc z pokazami dla dorosłych, kabaretów – ze słynnym Moulin Rouge na czele. W tej oto dzielnicy, jakieś 30 metrów od placu Pigalle mieści się specjalne muzeum. Muzeum, do którego większość turystów raczej nie dociera, a szkoda. Zobaczyć tam można opis dziejów świata od strony, o której nikt nas na lekcjach historii nie uczył. Znów szkoda. Cóż to zatem za muzeum…?
…jest to Muzeum Erotyki.
Nierzadko zdarza się, patrząc na to co się teraz dookoła dzieje, iż myślimy, że w dawnych latach seks odbywał się tylko w zaciszu domowym, w ciemności i stylu misjonarskim. Że ogólnie służył tylko do prokreacji. Wizyta w Muzeum Erotyki diametralnie może odmienić nasz pogląd jak wyglądały “te sprawy” w nawet zamierzchłych, starożytnych czasach. Wszystko to co teraz można obejrzeć w Internecie, na filmach czy w kolorowych “świerszczykach” już kiedyś było. Tylko medium przekazywania informacji było inne. Obrazy przedstawiające seks umieszczano nawet na starożytnych wazach. I to taki, który i dziś może siać zgorszenie wśród pruderyjnego społeczeństwa. Różnego rodzaju dogadzacze – szczególnie dla kobiet (w liczbie mnogiej jednocześnie) robiono również, tyle, że z drewna. Zresztą poniżej można obejrzeć kilka przykładów. Osobiście zrobiłem tam trochę zdjęć – nie mogłem nie udokumentować takich niesamowitości, tym bardziej, że fotografowanie ich nic nie kosztowało :-) Proszę wybaczyć fatalną jakość techniczną zdjęć, były robione z ręki w dość trudnych warunkach oświetleniowych (nie mówiąc o ich drżeniu chi chi).
Na początek trochę różnego rodzaju figur, rzeźb i przedmiotów – w tym użytkowych ;-))





Poniższa rzeźba bardzo ciekawie prezentowałaby się w salonie…

… a ta figura na kredensie :-)



Lalka z japońskiego teatru kukiełkowego.

Jednak najbardziej podobało mi się zgromadzone tam bogactwo grafik i fotografii erotycznych. Ze sztuk wizualnych zdecydowanie bardziej do mnie przemawiają obrazy.



Powyższe grafiki to tylko przedsmak tego co wrzucę na eBloga już niedługo. Tam będą naprawdę smakowite perełki, szokujące i perwersyjne – szczególnie autorów japońskich. Jak wiadomo Japonia to kraj szczególny pod wieloma względami, w tym w podejściu do erotyki.
Bądźcie czujni!
Porządki “świąteczne”
Jak widać porządki tzw. świąteczne nie oszczędziły nawet tak świeckiego miejsca jakim jest mój eBlog. Dzięki temu, że nasz kraj jest taki a nie inny w tym roku dano nam radość długiego odpoczynku. Dodając ekstra jeden dzień od firmy łącznie wypadło 5 dni na relaks. W ogóle te 3 tygodnie wyglądają na mało obciążające. Już niedługo Sylwester i znów 4 dni odpoczynku (w tym jeden urlopowy), potem wyjazd na tygodniowe szkolenie. Przesympatycznie :-)))

Wracając do tematu porządkowania to jak zapewne stali bywalcy zauważyli zaszły tutaj pewne zmiany. Można by rzecz, że blog przeżył swoisty “remastering”. To, że wygląd inny widać od razu (czarne tło jest lepsze). Poza tym zaimplementowałem nowy standard wielkości zdjęć, przez co część musiałem wrzucić raz jeszcze. Kilka fotek zostało usuniętych – były zupełnie niefajne. Poprawiłem teksty w części postów (niektóre nawet znacznie). Co prawda jeszcze trochę pracy zostało, szczególnie w przypadku postów z września, ale i te niedługo zostaną poprawione (o ile będzie taka potrzeba). Generalnie teraz będzie większy porządek.
Ostatnimi czasy zaczynam przeglądać otoczenie w poszukiwaniu kiczu. I wcale nie musiałem daleko szukać, stadko sąsiadów z pietra wyżej postarało sie o to bym znalazł coś zaraz po wyjściu na balkon. Nie to bym kicz lubił, wręcz przeciwnie. Jednak jest w jakiś sposób fascynujący – ludzie do niego lgną, a nawet zapraszają do własnego domu, tak jak tego “mikołaja” z boku. Mnie to raczej przeraża niż cieszy i bawi.
pokochajfotografie.pl
Warto przeglądać portale o fotografii. Różne, nie jeden. Wczoraj na jednym z nich (na pozostałych dotychczas nie) trafiłem na wielce ciekawą informacje o pierwszym numerze internetowego magazynu poświęconego oczywiście fotografii. Nie minęło pół sekundy i zajrzałem na wskazaną stronę. Przeczytałem jak go zdobyć (wystarczy się tylko zarejestrować) i już. Magazyn jest całkowicie darmowy i wydawany w postaci elektronicznej – jako plik PDF do ściągnięcia. Super pomysł.
Jeśli darmowy to wydawałoby się, że będzie mało interesujący lub bardzo amatorski. Po przeczytaniu go od deski do deski (hm… od bitu do bitu?) mam zupełnie odmienne zdanie. Jest świetny i świeży. Nie ma w nim na szczęście kolejnych super testów super sprzętu. Ba, poświęcony jest głębszemu spojrzeniu tą sztukę jaka jest fotografia. Podobały mi się wszystkie artykuły, dosłownie wszystkie. Znaleźć tam można np. długi i ciekawy wywiad z Markiem Arcimowiczem albo wielce pouczające dla wszystkich foto-amatorów materiały nt. podejścia do fotografii. Nie będę się wymądrzał i pisał o własnych odczuciach o kwestiach tam poruszanych – sam jestem tylko hobbystą. Jednak jak czasem rozmawiam ze znajomymi lub czytam komentarze w internetowych galeriach to… brak słów. Takie artykuły są potrzebne. Nie będę się o tym jednak rozpisywał. Wracając do magazynu to też jest tam bardzo ciekawa fotorelacja o Photokinie. Coś zupełnie innego niż to co widziałem i czytałem w wszelakich gazetach czy portalach. To trzeba zobaczyć samemu!
Bądź co bądź – moim zdaniem – jeśli Twoim hobby jest fotografia, robienie zdjęć, a już szczególnie kiedy traktujesz (lub chcesz traktować) to poważnie to zdobądź ten magazyn.
Zdobyć go jest łatwo – pokochajfotografie.pl – tam znajdziesz wszystkie potrzebne informacje :-)
2 x makro
Jest późno (jak dla mnie), zatem nie będę się rozpisywał. Wrzucam tylko szybko 2 zdjęcia dziś zrobione. Ot, zwykłe przedmioty znalezione na półkach. Niezbyt może piękne, ale do zdjęć edukacyjnych się nadają. Szczególnie podoba mi się zdjęcie szyszki (tym razem udane). Przyjemnie rozproszone światło nadaje temu zdjęciu miłej dla oka łagodności.


zostaw komentarz