eBlog Widmowego

PiCa nr. dwa

Opublikowany w Kuchnia przez Widmowy w dniu 27 styczeń 2009

Dla złamania smaku powtarzającego się tematu budowy Brewstera (a on “się buduje” cały czas) zapodam coś kulinarnego. Choć kucharz ze mnie raczej słabawy.

Wczoraj naszła mnie ochota na pizzę. Pizzę własnej roboty. Niedawno coś podobnego robiłem, z własnoręcznie zrobionym sosem. Jednak coś było nie tak – tak sos jak i ciut niedobrze wypieczone ciasto. A, dobre ciasto i dobry sos to podstawa dobrej pizzy. Trzeba było wprowadzić poprawki. Ciasta jeszcze sam nie potrafię robić (i nie wiem czy będzie mi się chciało nauczyć), ale to rolowane, które można kupić jest dobre. Poprzednio umieściłem je po prostu za wysoko w piekarniku. Sos natomiast musiałem (chciałem) zrobić samodzielnie i przygotować go od podstaw. Taki ze słoiczka smakuje zbyt sztucznie. Postanowiłem zatem poniuchać w necie i wśród znajomych. Internet mnie zbytnio nie zaskoczył. Najwięcej przepisów było opartych na koncentratach lub nawet ketchupach. Tragedia. Ja chciałem coś bardziej konkretnego, z pomidorów. Na szczęście udało mi się znaleźć ze 2 takowe i na dodatek dostałem kilka ciekawych podpowiedzi od kolegi. I tak na podstawie powyższych utworzył mi się następujący przepis (gdyby ktoś był zainteresowany):

1 puszka pomidorów w całości 400 g
1 łyżka oregano z paczki
1 łyżka bazylii z paczki
3/4 łyżki ostrej papryki z paczki
1/2 łyżki oleju
sól
pieprz

Oczywiście wszystkie powyższe składniki należy ze sobą połączyć i wymieszać. I aby sos był nie zbyt rzadki należy zbędną wodę stamtąd wydobyć. Najprościej przez wyparowanie czyli doprowadzeni sosu do stanu wrzenia na jakiś kwadransik.

Jak zwykle poniżej mała foto relacja z całego procesu. Nie pokazałem ostatnich faz życia pizzy – tych od momentu wbicia w nią noża i widelca. A były to bardzo przyjemne momenty, bo wyszła ona zarąbista.  Choć niestety nie tak dobra jak ta z czeskiego Tabora czy Prachatic.

Zdjęcia

Na początku stało się ciasto i ciasto ono rozrolowało się, ułożyło i czekało. Na swój gorący los.

dsc_7001_600

Stały się też główne składniki farszu. Takie jak ja oczywiści lubię najbardziej. Grubsze plastry pieczarek, drobno posiekana cebulka i szynka i dziarskie, palące, czerwone pepperoni.

dsc_6993_6001

Choć z tym pepperoni to jednak będę uważał następnym razem. 3 papryczki pokroiłem w poprzek i rozmieściłem losowo na całej pizzy. Tam gdzie one trafiły było naprawdę ostro i z przygodami ;-)

dsc_7005_600

Oczywiście najważniejszym składnikiem sosu były pomidory. Prosto z puszki. I oczywiście przyprawy.

dsc_7018_600

Razem dobrze wymieszane wesoło bulgotały na rozpalonym palenisku.

dsc_7021_600

Gdy wszystko sos był już gotowy, a pozostałe składniki grzecznie czekały nastał właściwy czas by je razem połączyć w dość klasyczną kompozycję.

dsc_7028_600

I na 13 minut włożyć do rozgrzanego pieca.

dsc_7036_600

Po wyjęciu całość prezentowała się nader apetycznie i pociągająco.

dsc_7038_600

A tak już ta moja nadzwyczajna pizza prezentowała się na moim zwyczajnym talerzu. Błonno apetitto ;-)))

dsc_7040_600

Było naprawdę wielkie “apetitto” i “smakitto”. Byłem zadowolony :-)

To na tyle, w kwestii relacji prosto z mojej kuchni.

Otagowano z:, , ,

Odpowiedzi: 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. kapelush said, on 27 styczeń 2009 at 15:36

    Bolo, jak już do Ciebie zajadę – oczywiście wcześniej się anonsując – to taka pizza ma na mnie czekać (tylko bez tych atomowych papryczek, bo mogę zejść… reszta składników jest jak najbardziej OK :-))!

    Ps. – Czekam na relację z ‘pieczenia dzika’ ;-)

  2. Widmowy said, on 28 styczeń 2009 at 13:22

    Akurat chyba grypa żołądkowa mnie chwyciła i nie mogę za bardzo nic ciężkiego jeść – zostały mi zatem jeszcze ze 2 kawałki dla Ciebie ;-)
    Co do pieczenia to bez komentarza. Sam wiesz najlepiej dlaczego che che.

  3. kapelush said, on 28 styczeń 2009 at 17:20

    Pizza ma byćswieżutka, a nie jakieś nędzne resztki po Tobie ;-)
    Ps. – Dzik jest dziki, dzik jest zły – dzik ma bardzo ostre kły… ;-)


Dodaj komentarz