Brewster F2A, dzień #8
Luty, mówią, podkuj buty. Się okaże czy trzeba będzie. Ja zamiast szukać kowala składam dalej powoli mój modelik. Ostatnio jakoś mniej mniej czasu miałem na jego budowę (jak i na uzupełnianie innymi rzeczami eBloga), ale coś tam udało mi się sklecić.
Kadłub został połączony w jedną całość. Z pewnością Wasze czujne i sprawne oka (dwa) zauważyły ten fakt. Po drugie, zauważyć one powinny, iż za miejscem pilota zamontowałem specjalny kozioł przeciwkapotażowy. Cokolwiek by to nie było musiałem zrobić to 4 kawałków drutu i połączyć u góry częścią, której znaleźć na arkuszach z pozostałymi częściami nie mogłem. Musiałem zatem przygotować ją samodzielnie. Zręczność niezłą nawet posiadam i takową część sam przygotowałem :-) Kozioł trzyma się jak należy…. Dodatkowo jeszcze celownik panu pilotowi zamontowałem :-) Niech ma. Swoją drogą pięknie na tym zdjęciu widać mój warsztacik, przyznajcie…


Tak oto złożony model może zostać uzupełnione o użebrowanie skrzydeł. Co też się stało. Teraz to już naprawdę można powiedzieć, że z tej kijanki samolot się rozwija. I nawet chyba będzie się pięknie prezentował.


Na sam koniec oczywiście standardowe podsumowanie. Mam nadzieję, że ktoś sprawdza czy dobrze je przeliczam. Nie wiem czy koprocesor matematyczny w mojej głowie działa tak sprawnie jak przed laty.
Podsumowanie
Czas: 2 godz. 10 minut (11 godz. 55 min)
Części wykorzystanych: 27 (105)
zostaw komentarz