Totalny upadek
Dla mnie jest to totalny upadek.
Poruszę tu temat już niezbyt świeży, o którym rozpisywano się tu i ówdzie niedawno. Jednak dziś dotarł on do mnie z całą mocą.
Jest godzina coś tam po 19-ej. Naszła mnie spontaniczna ochota na dobre piwo. Założyłem zatem polarową wiatrówkę i skoczyłem do pobliskiego sklepu “Lewiatan” po butelke “Żywego Piwa”. Sklep taki sobie, bez bajerów, ale można zrobić w nim najpotrzebniejsze sprawunki. Dziewczyny tam pracujące słuchają zazwyczaj niezbyt wysublimowanej muzyki (delikatnie mówiąc) w lichym Radiu Zet czy innym RMF-ie. Nawet czasem sobie podśpiewując czy nucąc, o zgrozo. Kiedyś w życiu bym nie pomyślał, że usłyszę tam głos, który tak dobrze się kojarzy. Że owe dziewczyny będą miło pląsać w duchu przy czymś co stworzył ten koleś. Ja niestety czułem się zażenowany.
Rozumiem przełamywanie barier, wychodzenie poza stereotypy, poszukiwanie nowych środków wyrazów, jakieś zachcianki kryzysu średniego muzyków, ale żeby zniżyć się aż tak? Nie można tego przecież nazwać nową drogą artystyczą wyrażania swojego JA, bo to co teraz jest tym JA owego pana, nie ma nic wspólnego z artyzmem (w moim, i jak sądze nie tylko moim, mniemaniu). O kogo chodzi? Być może ktoś się już zajarzył. O Chrisa Cornell’a. Czołowego frontmana rockowego, założyciela legendarnego Soundgarden. Niestety teraz to popadł w ruinę umysłowo-twórczą i uraczył nas czymś okropnym. Nie będę rzucał tytułem, bo to jest po prostu FE.
Przypomina mi się taka scena z niedawno obejrzanego filmu francuskiego na HBO. Dziewczyna, wokalistka amatorka, pragnąca śpiewać trafia do swojego guru muzycznego. Twórcy, którego muzykę uwielbiała. Ten zaproponował jej współpracę – miała zaśpiewać w jego najnowszych kompozycjach. Zaprosił ją do swojego domowego studia i przedstawił materiał. Dziewczyna zbladła, coś tam pomamrotała, że niby jest OK. Wykorzystując przypadkową okazję uciekła czym prędzej z mieszkania swojego niedawnego mistrza. Tenże mistrz postanowił robić muzykę w stylu disco-polo (choć po francusku).
Ja szybko opuściłem sklep.
I aby zapomnieć o tym przykrym doświadczeniu zapodałem sobie w domu Soundgarden. Poniżej video z jednym z klasyków starego Chrisa Cornell’a i Soundgarden.
zostaw komentarz