Orłowo – i to nie gdyńskie!
Ja, wbrew ogólnej trójmiejskiej tendencji weekendowej, zamiast pojechać do Gdynia na Open’er czy oglądać żaglowce ruszyłem w odwrotnym kierunku, na wschód. Zamiast pchać się w tłum miałem ochotę od niego odpocząć. Pojechałem na Żuławy, do miejscowości Orłowo. Taaa… znów nawiązanie do Gdyni (Gdynia posiada dzielnicę o takiej nazwie – to info dla osób nie znających za bardzo 3miasta). Czas poznać lepiej okolice.
Orłowo leży rzut beretem od Nowego Dworu Gdańskiego, zatem stosunkowo blisko Gdańska. Miejscowość jest niewielka za to z ciekawym małym gotyckim kościołem z drewnianą wieżą, z przylegającym do niego cmentarzem menonickim i starym, XVIII-wiecznym domem z drewna. Niestety jak się okazało cmentarz praktycznie już nie istnieje. Szczegóły w następnym poście.
Oczywiście zrobiłem trochę zdjęć. Nie chciało mi się jednak już za bardzo siedzieć przy komputerze, więc poniżej wstawiłem tylko 4, tak dla zaciekawienia. Reszta niedługo. Niestety światło nie za fajne, ale tak to jest jak jeździ się w teren w południe :-)




Więcej zdjęć z Orłowa -> http://widmowy.wordpress.com/2009/07/10/orlowo-po-raz-drugi/
Open’er rządził :). W sumie będąc na festiwalu żałowałem, że nie zwiedziłem tego miasta na tyle, na ile bym chciał. Jednak gdyńska plaża i Bałtyk w tym roku odhaczone. Czy znasz historię napisu “TKACZ” na poniemieckiej torpedowni?
Wstyd się przyznać, ale akurat jakoś tej torpedowni nigdy nie widziałem. Ciągle jest tylko w planie. Plany potrafią jednak być zmienne, jak kobiety ;-).
Jak się dowiem to dam znać.