Ekshibicjonistyczny początek wakacji
Dzieciaki cieszą się wakacjami od kilku tygodni. Szczęściarze. Moje zaczynają się dziś. Plan był inny, wrześniowy, ale niestety czasem bywa tak, że trzeba zrobić inaczej niż się zamierzało. Zatem jest lipiec, początek drugiej dekady i ja wchodzę w ten czas z postanowieniem odpoczynku. Co prawda chciałem odwiedzić Tatry, w których nie byłem tak porządnie już długo, ale Tatry nie zając. Przyjdzie na nie pora kolejnym razem (lub jeszcze następnym). W lipcu to jest tam raczej nieciekawie. Dzień dzisiejszy to sprawunki i inne głupoty, a w nocy prawie spontaniczny zryw na oglądanie wschodu słońca w pobliżu cypla Redłowskiego.
I tak oto ekshibicjonistycznie (piśmiennie i obrazowo) inauguruję letnią przygodę w klimacie “light”.
