Gdzie te asystentki?!
Kiedy jest deszcz fajnie robić zdjęcia. Pod jednym warunkiem. Że ma się dookoła kilku (lub choćby jednego) asystentów. Przydałby się jeden z dupiastym parasolem. Drugi do dźwigania statywu. Trzeci od wymiany szkieł. Czwarty… mógłby zająć się napojami. I oczywiście najlepiej by cała czwórka była zgrabnymi i zmysłowymi kobietami ;-)))) W innym wypadku, robienie zdjęć w deszczu, z tym całym majdanem przytroczonym do jednego człowieka, fajne nie jest. Wtedy najlepiej zasiąść w domu, odpalić film, poczytać książkę, pokontemplować lub prowadzić pogłębione dysputy ze wspomnianymi wyżej asystentkami (wszystkimi czterema naraz by powstałą jakaś różnorodność… zdań ;-))).
Niestety… mi dany był los wyalienowanego poszukiwacza tematów zdjęciowych pośród mokro-piachowych i lesistych ścieżek. Wydeptali je członkowie 20-osobowego oddziału foto-amatorów z mojej nowej grupy fotograficznej. I pies.



zostaw komentarz