eBlog Widmowego

Pierwsza opowieść zimowa

Opublikowany w Fotografia, Linki, Zaglądam przez Widmowy w dniu 17 grudzień 2009

“Opowieść zimowa” – tytuł piosenki nagranej przez zespół Armia bardzo, bardzo dawno temu. To chyba był początek lat 90-tych, płyta “Legenda”. Całkiem niezła, ale niestety już delikatnie spaczona zmianą jaka dokonywała (lub nawet dokonała) się w Budzyńskim. Jednak nie o tym ma być mowa. Bo też nie ta opowieść zimowa mnie interesuje. Mnie interesuje bardziej banalny temat – czyli to, że nadejszła zima. Odkrywcze nieprawdaż? Jednak jest okazja by wydobyć z archiwum trochę starych, nie publikowanych tu jeszcze zdjęć ze śniegiem w kadrze. Dziś 3 z nich. Każde z innej bajki toteż jakiś mały tekst między nimi (niekoniecznie z nimi związany) umieszczony będzie.

Poniższe zdjęcie z lutego jest, ale równie dobrze mogłoby być zrobione dziś. Ot, blogowy klik spustem migawki przez firmowe okno na sąsiedni budynek. Dziś tych ptaków tam unosi się więcej. Kiedy ich wielka chmara podnosi się w jednym momencie wygląda to naprawdę niesamowicie i prawie przerażająco. Muszę to zamknąć w obiektywie.

DSC_7972_720

Generalnie bardzo się na ten cały śnieg cieszę. W końcu wiem, że wydanie 1,2k złotych na nowe opony śniegowe to nie był wydatek na marne. Gdyby nie spadł byłaby kicha, bo za wydaną na nie kasę mogłem kupić wiele fajnych gadżetów (nie myśląc o dobrym browarze lub albumach ze zdjęciami nagich pań ;-))). I oby za szybko też nie zniknął. Śnieg jest wszakże bardzo fotogeniczny.

Poniżej zdjęcie ze stycznia tego roku, Otomin. Często odwiedzane miejsce przez tabuny foto-amatorów, rowerzystów, spacerowiczów i innych konnych jeźdźców. Najbliższe jezioro tej części Trójmiasta.

DSC_7237_2 720

Mimo wszystko w taki dzień jak dziś, kiedy niestety w ciągu jasnego dnia trzeba siedzieć w klimatyzowanym pomieszczeniu, a wieczory niezbyt przyjazne na wyjście z domu – przygód za wiele nie ma. Zatem by ubarwić sobie jakoś ten czas można poczytać o tym jak i gdzie wojażują inni. Przykładowo właśnie dziś trafiłem na przyjemny projekcik Świata Obrazu pt. “Polska przez pryzmat Nikona” -> http://www.swiatobrazu.pl/kategoria,polska_przez_pryzmat_nikona. Panowie foto-redaktorzy ruszyli na krótki wypad w Polskę potestować nowy sprzęt Nikona. W owych artykułach jest coś dla fanów fotografii przyrodniczo-pejzażowo-turystycznej, coś dla fanów dobrego (i niestety bardzo drogiego) sprzętu, jak i dla tych, którzy szukają inspiracji gdzie-co-jak… myślę, że warto śledzić.

A niżej takie tam foto śnieżnego drzewa zrobione również w styczniu tego roku, w Krakowie. Szalały tam wtedy te 20 stopniowe mrozy. Podobno niedługo znów takie mają być. Się okaże…

DSC_6667_720

Drzewa to oczywiście temat, który bardzo mnie interesuje. Dziś znalazłem bardzo ciekawą sztukę we Wrzeszczu.
I zamierzam je (“te” drzewo) oczywiście niedługo sfotografować. Jeśli pogoda dopisze to może jeszcze w ten weekend – potrzebuję dziennego światła oraz śniegu. Obu nie powinno zabraknąć.

A teraz…. spać :-)

Blog Magdy i Przemka – podróż przez Świat

Opublikowany w Linki, Turystycznie, Zaglądam przez Widmowy w dniu 27 luty 2009

Jakiś czas temu trafiłem na niezwykle ciekawy blog na WordPressie – blog o nazwie “Przeprowadzka, czyli Magda i Przemek w podróży”. Para ta postanowiła ruszyć w wielka podróż dookoła świata. Odkładali pieniądze, wyprzedali cały swój majątek i ruszyli ku przygodzie. Fantastyczne, że ludzie tak dobrze potrafią razem się dobrać i wspólnie realizować swoje niezwykłe marzenie. Może marzenie nie jest aż tak niezwykłe, któż z nas nie śni o wielkich i egzotycznych podróżach. Jednak odwaga i zdecydowanie w dążeniu do celu godne podziwu i naśladowania.

Na blogu prócz opisu z podróży jest wiele przydatnych praktycznych porad Podróżników jak do takiej wyprawy można się przygotować. Ciekawa i kształtująca lektura. Jest tam oczywiście też wiele (dobrze zrobionych) zdjęć z miejsc, które widzieli. Blog z pewnością pasjonujący, czyta (i ogląda) się bardzo przyjemnie.

…a może kiedyś ktoś z nas zdobędzie się na podobny krok i skorzysta z rad Magdy i Przemka?

Czytanie tego bloga proponuję od samego początku. Poniżej link.

http://careerbreak.wordpress.com/2008/08/

The IT Crowd

Opublikowany w Komputery, Linki, Zaglądam przez Widmowy w dniu 23 luty 2009

„The IT Crowd” – serial w naszym kraju znany pod tytułem „Technicy magicy”. Chyba ze trzy lata temu telewizyjna dwójka emitowała pierwszą (i jedyna wtedy) serię tego angielskiego sitcomu. Ma on niemało wielbicieli w każdym kraju, w którym można było go obejrzeć. Ba, powstały nawet wersje lokalizacyjne – amerykańska i niemiecka. O tych bynajmniej wiem.

No i ostatnio zupełnym przypadkiem miałem okazję obejrzeć wszystkie odcinki „IT Crowd”. Nie ma ich zbyt wiele – zgodnie z zasadą „tak mało, a tak wiele” – lub inną „mało, a treściwie”. Jednak może nie każdy kojarzy o czym ten film w ogóle jest. Ano opowiada przygody dwójki komputerowców, Roya i Mossa, pracujących w małym dziale IT w Reyhnholm Industries. Nie są jednak sami – trzecim głównym bohaterem, a właściwie bohaterką jest ich szefowa Jen. Jen staje się ich szefową dość przypadkowo i oczywiście nie ma pojęcia o komputerach. Może poza używaniem poczty elektronicznej i posiadaniem umiejętności klikania (nawet podwójnego) myszką komputerową.

A oto i oni, nasze niecodzienne (???) trio w ich biurze pełnym komputerowych klamotów (YYESSSS) -> Jen, Moss i Roy.

it_crowd_2_600

Postaci są dość stereotypowe, choć to jest esencja całego serialowego dowcipu. Moss to typ mazgajowatego, czasem trudno kumającego komputerowca-naukowca. Jest właścicielem wielkiego afro czesanego z przedziałkiem i obowiązkowych okularów. No i nie lada głosiku, o którym można powiedzieć tylko tyle, że trzeba go usłyszeć :-) Roy jest osobnikiem trochę z innej beczki – jest z lekka wyluzowanym, wiecznie młodym gościem (obaj po 30-tce), trochę mruk. Choć do dziewczyn na 7-e piętro chadza bardzo chętnie jeśli tylko coś się im popsuje (lub nawet jeśli nie). Jen natomiast realizuje w tej grupie swój instynkt macierzyński, którego jako nie najmłodsza już panna ma trochę w zanadrzu. Oczywiście chadza na randki, ale chyba najlepiej czuje się w towarzystwie swoich kolegów ze świata IT (choć nie zawsze się do tego przyznaje). No i jej metodą na życie jest używanie kłamstw.

Są tam jeszcze inne postaci, mniej lub bardziej ciekawe. Jest pewien Goth, fan Cradle of Filth, którego imienia niestety nie pamiętam. Jest niesamowity, szczególnie w odcinku, w którym się pojawia. Są i „bossowie”. Tacy prawdziwi, co to siedzą nad głową swoich pracowników i rządzą. W tej kwestii mam niemała obiekcję co scenarzystów. Jednak o tym za krótką chwilę.

Tymczasem mała przerwa na kolejne zdjęcie, tym razem wersja pogrzebowa i w większym składzie: Moss, Douglas (o którym za chwilę), Jen i Roy.

the-it-crowd-funeral_6001

Tak, „IT crowd” ma już 3 serie. Każda krótka – zaledwie 6 odcinkowa. Można by rzec, że to taka komputerowa bestia (3 x 6 czyli 6+6+6 ;-)). I bestią jest w istocie, szczególnie odcinki z serii I-ej i III-ej. Sporo tam komputerowych klimatów, ciekawych gagów i związków przyczynowo-skutkowych. Co prawda te klimaty komputerowe trochę zbyt typowe, powtarzające się, naciągane i niekoniecznie zgodne z „prawdziwą” prawdą, ale swoje robią. I nawet mi, jako zawodowemu komputerowcowi, się podobają. Zresztą dlatego ten serial jest tam bliski memu emulatorowi serca ;-)

Niestety w serii środkowej, czyli drugiej, zbyt mało jest nawiązań (albo są zbyt słabe) do tematyki IT. Dodatkowo w tej serii zrobiono coś co moim zdaniem było błędem. Zastąpiono „starego” szefa Reynholm Ind. (Denholma) na nowego, syna „starego” (Douglasa). Szef z pierwszej serii to ostry, zmieniający często zdanie i uważający się za mistrza świata gość, ale za to niesamowitym potencjałem. Samo jego pojawienie się na ekranie zapowiadało wybuchowe sceny (własnym wewnętrznym lub zewnętrznym  śmiechem rzecz jasna). Niestety kiedy nastał Douglas wszystko się zmieniło. Ten jest skrajnym erotomanem, gościem absolutnie nieciekawym. Momenty z jego udziałem są przesadnie nasączone kiepskimi, banalnymi dowcipami o erotycznym podłożu. Chyba tylko w jednym odcinku serii trzeciej da się oglądać sceny z jego udziałem. Jednak cóż, w każdym smacznym cieście musi być jakiś fragment zakalcowaty.

Film zresztą wykracza poza życie telewizyjne, co na zachodzie się zdarza, a i ponoć na polskim gruncie zaczyna się przyjmować. Chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o firmie w której Roy, Moss i Jen pracują? Nie ma problemu. Wystarczy wejść na stronę Reynholm Industries -> http://www.reynholm.co.uk/. Moss jest fanem FriendFace (portal społecznościowy) – ten również istnieje! Wystarczy kliknąć tutaj -> http://www.friendface.org/ lub http://friendface.co.uk/. Twórca filmu posiada własny blog, który można czytać pod tym adresem -> http://whythatsdelightful.wordpress.com/ (jakby na znajomym serwisie?). Jest też oficjalna strona o serialu znajduje się -> http://theitcrowd.co.uk/ oraz na stronach Channel 4 http://www.channel4.com/programmes/the-it-crowd. Ta druga lepsza, więcej materiałów. Można tam poczytać o różnych ciekawostkach z nim związanych oraz obejrzeć fragmenty odcinków. Oczywiście na Youtube można znaleźć sporo materiałów filmowych, choć najlepiej postarać się o oryginalne płyty i obejrzeć wszystko w pełnej okazałości.

Co do ciekawostek to w wersji amerykańskim Moss’a gra ten sam aktor co w wersji oryginalnej. Niestety pozostali aktorzy wyglądają tragicznie. Roy to jakiś blondynowaty, szczerzący zęby (oryginalny Roy nigdy tak nie robi!) lowelas. Jen to typowa amerykańska blondi-girl. Fuj. W niemieckiej wersji wszyscy aktorzy są niemieccy i też tak wyglądają. Sztywno. Bynajmniej na zdjęciach. Co oryginał to oryginał. Zatem jeśli ktoś chce obejrzeć „The IT crowd” to tylko w oryginale!! Co bardzo, bardzo polecam. Choć nikt nie musi, oczywiście :-))

Ja czekam z niecierpliwością na kolejne serie “Techników – magików”!

theitcrowd

Zaglądam tam:: What The Duck

Opublikowany w Linki, Zaglądam przez Widmowy w dniu 31 październik 2008

Kontynuując wątek “Zaglądam tam” dziś kolejna strona z zabawnymi historyjkami. Tym razem są to historyjki dla miłośników fotografii. Przygody kaczora fotografa. Dużo humoru zbudowanego na bazie fotograficznej rzeczywistości. Niektóre historyjki można uznać nawet za edukacyjne. Codziennie nowy mini-komiks można czytać pod adresem -> www.whattheduck.net. Dobrej zabawy!

 alt=

Zaglądam tam:: Wulffmorgenthaler

Opublikowany w Linki, Zaglądam przez Widmowy w dniu 24 październik 2008

Tym postem rozpoczynam kolejny mały cykl pt. “Zaglądam tam” czyli miejsca w Internecie, do których czasem wpadam. Na początek strona z codziennymi historyjkami – czasem śmiesznymi bardziej, czasem mniej. Czasem poruszającymi tematykę poważną bardziej, czasem mniej. A wszystko to na stronie www.wulffmorgenthaler.com. Jakby nie było mają gostkowie łeb do wymyślania krótkich historii.

Wulffmorgenthaler.com

Wulffmorgenthaler.com