eBlog Widmowego

Mijane obrazy

Opublikowany w Fotografia, Trójmiasto przez Widmowy w dniu 14 październik 2009

Kilka dni byłem poza tym tutaj. I tam gdzie byłem spotkałem chwile przyjemne, spotkałem chwile smutne. Także obojętne. Część z nich będę pamiętał, z pewnością. Inne, mniej emocjonalne, odeszły już w zapomnienie. Jednak tym co mnie bardzo pasjonuje niezależnie jest sam moment podróży “tam”. Miarowe takty wybijane przez stalowe koła wprowadzają umysł i ciało w pewien rodzaj letargu, zadumy, doprawiony zwiększoną dawką adrenaliny. Adrenaliny spowodowanej oczekiwaniem na zbliżającą się przygodę, o której nie wie się jeszcze nic, prawie nic. Oczy z ciekawością patrzą i rejestrują przewijające się za oknem obrazy, które tak samo jak zbliżająca się przygoda jawią się magicznie, tajemniczo – są nieznane. Przez to pociągające, piękne, inspirujące.

DSC_7709_720DSC_7707_720DSC_7712_720DSC_7717_720DSC_7745_720DSC_7752_720DSC_7757_720DSC_7761_720DSC_7807_720DSC_7879_720DSC_7889_720

PS: Widziane powyżej nieostrości, zabrudzenia, krzywe kadry czy odblaski są jak najbardziej zamierzone… choć może nie wszystkie równo udane.

Weekend kulinarny w Gdyni

Opublikowany w Kuchnia, Linki, Trójmiasto, Wydarzenia przez Widmowy w dniu 4 październik 2009

Gdynia zgotowała dla mieszkańców 3-miasta pieszy rajdzik po tamtejszych knajpach. Tych, które przystąpiły do projektu “I Weekend Kulinarny”. Pomysł nie głupi. Nie będę wdawał Logo szlaku kulinarnego przed LA MAREEsię w szczegóły i zasady – można o nich przeczytać na specjalnie stworzonej do tego stronie (link u dołu wpisu). Wspomnę jedynie, że w pewnych godzinach można było nabyć w cenie 5 złotych demo wersję jakiegoś specjału danej knajpy. W przemiłej i dowcipnej atmosferze wraz z koleżanka i kolegą (którzy namówili mnie na ten rajd) ruszyliśmy na obchód. Knajp na liście jest bez liku, nam udało zaliczyć się tylko 5. Choć to było wczoraj (sobota). Ja dziś w wędrówce uczestniczył nie będę, ale moi znajomi tak. Mieszkają w Gdyni :-)

Co prawda fachowcem kulinarnym nie jestem, ale jako, że całe przedsięwzięcie było skierowane do ogółu społeczeństwa to mimo wszystko pozwolę sobie na małą ocenę miejsc, które odwiedziliśmy – kolejność ustalona przez nasze nogi :-)

 1. SANTORINI, http://www.santorinigdynia.pl/

Na początek zaszliśmy do “Santorini” – kuchnia grecka. W krótkich słowach przedstawia się to tak: wystrój – w porządku, przyjemny nawet, taki “grecki” jak mi się zdaje. Jedzenie – było nawet niezłe, zupa szczególnie. Choć już tak na początek “wyprawy” poczułem się z lekka oszukany. Może nie specjalnie, ale jednak. Kiedy zapytaliśmy kelnerki co serwują w tej specjalnej cenie powiedziała, że zupę I gyros z ziemniaczkami. Podkreślam łącznik “I”. Dla mnie “I” to coś razem. Przy płaceniu okazało się, że “I” oznaczało “LUB”. My zamówiliśmy to jako “I” i musieliśmy zapłacić nie 5 zł tylko 10 zł. OK, niby nic wielkiego (plus napitek kolejne 5 zł), ale jednak informacja powinna zostać podana klarownie, by nie było takich zaskoczeń. Mimo to bardzo możliwe, że kiedyś tam się jeszcze wybiorę.

2. DA VINCI , http://www.da-vinci.pl/

Następny była elegancka restauracje “Da Vinci” – kuchnia włoska. Wystrój klasyczny (jeśli tak można to określić), z kolumnami i białymi obrusami. Mimo to nie było sztywno. Do przetestowania zamówiłem kurczaka zawijanego w szynce parmeńskiej i w jakimś jasnym sosie (pisałem już, że na kulinariach się nie znam? ;-)). Otrzymałem tylko 2 takie paluszki, ale były smaczne, bardzo smaczne. Na koniec właścicielka jeszcze dała nam zaproszenia na jakieś niedzielne wyjadanie w stylu szwedzkiego stołu. Generalnie ocena pozytywna, może kiedyś się tam zawitam (biorąc pod uwagę smak tego co przekąsiłem) – ceny niestety nie takie małe.

3. A-DONG, http://www.kulinarnagdynia.pl/restauracje/show/21.html

Nr 3 to miejsce, które należy omijać bardzo szerokim łukiem. Szczęśliwie jest tak położone, że niewiele osób tam zbłądzi. Miejscem tym jest “A-Dong” – kuchnia chińska i wietnamska. Cóż… wnętrze przypomina bar 5 kategorii (zresztą z zewnątrz już nie zachęca do wejścia). Jedzenie podawane jest raczej mało po chińsku – z widelcami. Co do samego jedzenia to jak sobie przypomnę widok tego co zamówiłem robi mi się dosłownie niedobrze i zbiera mi się na wymioty. Zamówiłem kurczaka chrupiącego (w panierce). Nie wiem co to było za mięso, ale na kurczaka nie wyglądało. Po włożeniu małego kawałka tego niby kurczaka do ust zaczął on dosłownie tam mi rosnąć, trudno było zmusić się do jego pogryzienia. Ostatecznie połknąłem go tak jak piję się klasycznie wódkę – na raz. Z całego dania dało się zjeść tylko ryż. Nigdy więcej, nigdy, nigdy więcej. Okropne przeżycie, ble…

4. LA MAREE, http://www.restauracjalamaree.pl/

Pozycja nr. 4 też mnie jakoś nie zachwyciła i raczej wątpię bym pojawił się tam jeszcze raz. Generalnie serwują różne rzeczy w tym owoce morza. Podano jakąś rybę o białym mięsie na placku ziemniaczanym. Podano niewiele – szczypta ryby + pół małego placka. Smakowało nienajgorzej, ale było zimne, dostarczone szybko (czyli już wcześniej przygotowane), klimat miejsca taki sobie. Nic więcej nie mam do dodania. Wychodzimy…

5. TRAFIKhttp://www.kulinarnagdynia.pl/restauracje/show/10.html

Po 4 knajpach nadal byłem bardzo głodny. W chińskiej w końcu zjadłem tylko ryż, a wersjami demo trudno się najeść. Postanowiłem już więcej nie próbować tych dziwnych specjalnych ofert tylko zjeść porządny, regularny obiad. Tym bardziej, że wydałem już tyle co na normalny obiad (30 zł, razem z napitkiem w {1}). Kolega wpadł na pomysł by pójść do czegoś o nazwie “Trafik” – bo tam można i zjeść i wypić kawę (na co on wraz koleżanką mieli ochotę). I poszliśmy. Dopiero jak tam dotarliśmy okazało się, że i ona bierze udział w “Kulinarnym weekendzie”. Byliśmy tam jednak trochę przed właściwą godziną. I dobrze…. Zamówiłem porządny, pełno-wielkościowy obiad i w końcu się porządnie najadłem. Kawałek kury, frytasze i surówka. Kura smacznie przygotowana, frytki porządne, duże – nie takie chudziaki jak to najczęściej serwują w różnych miejscach. Surówkę zjadłem – co jest nie lada zdarzeniem, bo zazwyczaj w restauracjach takich “specjałów” nie jadam. Reszta towarzystwa również uradowana była kawą czy herbatą, tudzież nawet ciastkiem. Wystrój zgodny z ostatnimi trendami – nowoczesna, lekko industrialna prostota połączona z ceglastą ścianą – fanem trendów nie jestem, ale i tak mi się podobało. Bardzo miło, przyjemnie i dużo przestrzeni, duże okna. I jeszcze fajna obsługa. Oczywiście moi współ-rajdowcy ostatecznie również zamówili zestaw promocyjny (makaron z jakimś sosem i płatkami róż).

“Trafik” to zdecydowanie najlepsza knajpa, którą odwiedziliśmy i do której z pewnością jeszcze zawitam w przyszłości :-))

Na koniec wspomniany link do strony ze szczegółami imprezy –> http://www.kulinarnagdynia.pl/. Do odwiedzenia o wiele większa liczba knajp, niektóre podobno są naprawdę ciekawe. Te odwiedzę może podczas kolejnego kulinarnego weekendu lub tak po prostu :-)

Pozdrawiam przy okazji moich kompanów z wędrówki – było bardzo wesoło :-))

Weekendowe 50mm – KOLOR

Opublikowany w Fotografia, Trójmiasto przez Widmowy w dniu 12 maj 2009

Ciąg dalszy zdjęć z weekendu, a dokładniej z niedzieli (prócz jednego). Tym razem w kolorze. Przyznam, że wszystkie poniżej pokazane zdjęcia, jak i te, które przedstawiłem w niedzielę bardzo mnie zaskoczyły. Po obejrzeniu ich już na spokojnie, w domu, na monitorze komputera, okazało się, że część z nich jest dość miła w odbiorze. Nie są to oczywiście dzieła sztuki, ale sprawiają mi przyjemność kiedy na nie patrzę. To zapewne dlatego, że nie jestem przyzwyczajony do robienia zdjęć przy pomocy takiej ogniskowej (niestety w praktyce jest to 75mm) i podczas patrzenia przez wizjer aparatu wyraźnie wyczuwałem wymuszoną ciasność kadru. Dzięki temu jest się zmuszonym do zwiększonej kreatywności. I to jest OK!

DSC_1765_2

DSC_1733_2

DSC_1736_2

DSC_1658_2

DSC_1670

Jako ostatnie dziś umieszczam samo zdjęcie, które jest na końcu poprzedniego wpisu.
Niby to samo, ale niezupełnie to samo.

DSC_1597

Weekendowe 50mm – BW

Opublikowany w Fotografia, Trójmiasto przez Widmowy w dniu 10 maj 2009

W zasadzie z rzadka używam mojej jasnej 50-tki. Dziś jednak pogoda zachęcała do eksperymentów. Podpiąłem zatem ją do aparatu i ruszyłem do Sopotu. To dobre miejsce na zwykły spacer w deszczową pogodę. Dziś kilka zdjęć czarno-białych. W ciągu dnia-dwóch kolejna porcja – tym razem w kolorze.

DSC_1652_2_bw

DSC_1687_2_bw

DSC_1690_2_bw

DSC_1702_2_bw

DSC_1705

DSC_1726_2_bw

DSC_1772_2_bw

Poniżej jedynak z Gdańska. Podwórze ustrzelone przez szczelinę w bramie.

DSC_1597_bw

Różowy Pussy Wagon

Opublikowany w Ciekawostki, Trójmiasto przez Widmowy w dniu 19 kwiecień 2009

Zamiast żółtego jest wściekle różowy, zamiast wielkiego jest niski sportowy – z mocno przyciemnionymi szybami i z wylakierowanym szerokim czarnym pasem od przedniego błotnika po tylny. Oto wóz, których nie widuje się często na ulicach. Choć w Gdańsku się pojawił (i miał gdańskie tablice). Robi piorunujące wrażenie. Co prawda nie mógłbym takim jeździć, ale podziwiam właścicielkę (jak mniemam) za wyczadzony pomysł.

DSC_0769_600

DSC_0762_600

DSC_0764_600