Spóźniony wschód słońca
Zgodnie z planem wstałem dziś o 2:30 i przed 3:00 pojechałem na plażę w Gdyni Orłowo (nie tego z poprzednich wpisów :-)). Pojechałem by zobaczyć wschód słońca. Wg. oficjalnych informacji miał mieć miejsce o 4:25. I zapewne tak było, tylko z powodu chmur tarcza słońca ukazała się moim oczom około 28 minut później. Z pewnością tego lata jeszcze powtórzę to doświadczenie by zrobić zdjęcia Cypla Redłowskiego i okolic w złotym blasku brzasku. I zapewne nie tylko latem.
Jeszcze przed wschodem na orłowskim molo przycupnęły wrony. Było prawie jak u Hitchcocka.
Pierwsze promienie tarczy przebijające się przez chmury. Moment kiedy się pojawiły był niesamowity.
Jeśli ktoś kiedyś obserwował to zjawisko to wie o czym mówię. Innym polecam to doświadczenie.
Wschód odbijający się w latarni.
Ekshibicjonistyczny początek wakacji
Dzieciaki cieszą się wakacjami od kilku tygodni. Szczęściarze. Moje zaczynają się dziś. Plan był inny, wrześniowy, ale niestety czasem bywa tak, że trzeba zrobić inaczej niż się zamierzało. Zatem jest lipiec, początek drugiej dekady i ja wchodzę w ten czas z postanowieniem odpoczynku. Co prawda chciałem odwiedzić Tatry, w których nie byłem tak porządnie już długo, ale Tatry nie zając. Przyjdzie na nie pora kolejnym razem (lub jeszcze następnym). W lipcu to jest tam raczej nieciekawie. Dzień dzisiejszy to sprawunki i inne głupoty, a w nocy prawie spontaniczny zryw na oglądanie wschodu słońca w pobliżu cypla Redłowskiego.
I tak oto ekshibicjonistycznie (piśmiennie i obrazowo) inauguruję letnią przygodę w klimacie “light”.
